Zbiera się lawa. Notka z festiwalu Lava 2018.

W Krakowie w dniach 11-13 maja odbył się Festiwal Filmu Awangardowego Lava. Nazwa festiwalu dostarcza gotowych, mickiewiczkowskich wręcz metafor do opisu doświadczenia. Być może te metafory są owocem zbyt łatwym do zerwania – ale nie mogę się powstrzymać.

Pod Krakowem zbiera się lawa. Pod starym, szanownym, konserwatywnym, i ciężkim Krakowem zbiera się lawa. W podziemiach, w piwnicy opuszczonej przez dziesiąt lat, w piwnicy muzeum PRLu, w Nowej Hucie. To dopiero druga edycja tego kontrkulturowego wydarzenia, niezwykle ciekawa przez samo swoje istnienie.

Lava nazywa siebie festiwalem filmu awangardowego, i rzeczywiście, główną atrakcją jest konkurs na film eksperymentalny – przegląd wszystkich nominowanych pozycji to zaledwie chwila. To filmy do 15 minut. I albo nikt z filmem już nie eksperymentuje, albo nikt o tym konkursie nie słyszał, bo połowa z nominowanych pozycji raczej odtwarzała utarte „awangardowe” konwencje eksperymentu.

Z zestawu pokazanych filmów w moim odczuciu najciekawszym była Hiperpanorama Ernesta Borowskiego, która otrzymała wyróżnienie. To hipnotyzujące spojrzenie na szczegóły kubistycznego krajobrazu współczesnego osiedla, spojrzenie przeciągnięte do bólu.

Program obejmował też przegląd  filmów Kennetha Angera. Z muzyką na żywo! Z muzyką elektroniczną graną na żywo! To było… jedyne w swoim rodzaju. To mroczne, okultystyczne filmy, którym posępna atmosfera miejsca służyła, którym dudnienie syntezatorów służyło. Którym służyły nawet częste usterki techniczne, ubierane w narracje o duchach i klątwie miejsca. Bo proszę państwa, poprzednio w tej piwnicy ludzie byli, kiedy tu był klub disco, zamknięty z powodu morderstwa! A tu oglądamy film, wokół którego krążą mordercze legendy!

No ale skoro już dotknąłem muzyki elektronicznej na żywo, to muszę zwrócić uwagę: jak na festiwal filmu, przytłaczająca część działa się w muzyce. Festiwal filmu był właściwie jednym wielkim afterem połączonym z biforem, klasyką kultury raveu przetykaną czasem filmami. Program towarzyszący był większy od programu filmowego.

Także miałem okazję zanurzyć się w miłej, inkluzywnej, miłosnej wręcz atmosferze Art House’u na Szwedzkiej, gdzie na przykład Vala T. Foltyn wyśpiewywała w formie ewokującym rytuał mszy, że chce się kochać, i pieścić, i całować, i lizać, i ssać, i rozkoszować się ciałami między innymi, cóż, biznesmenów. Miałem okazję obejrzeć świetny Performative Installation w reżyserii Grzegorza Jaremki, w którym to cytował Arystotelesa i tarzał się po podłodze w rajstopie naciągniętej na twarz.

Innymi słowy, qeerowa kontrkulturowa sztuka Krakowa wpada póki co w utarte, wygodne konwencje wyrażania swojej mniejszościowości. Fenomenologiczne doświadczanie własnego ciała, jak wyraz bezradności – a może braku czegokolwiek innego do wypowiedzenia.

Może brzmię tu trochę złośliwie, ale tak naprawdę mam dla Lavy wyłącznie życzliwość. Chcą się bawić, więc się bawią. Chcą mieć rave, mają rave. Chcą wrzucić weń instalację o SonicoPicachu – wrzucą. Czy mogłaby wystąpić tu Bella Ćwir? Jeszcze jak! Największą wartość tych wszystkich działań nie leży póki co w sztuce, ale w konsolidacji środowiska. W stworzeniu przestrzeni komunikacji.

Pod ciężkim Krakowem zbiera się lawa. Może kiedyś nastąpi erupcja, może kiedyś, może kiedyś.

Reklamy

Domykając Krakers: W poszukiwaniu wina

Znaczy, niby domykając, bo chociaż Cracow Gallery Weekend już minął, to wystawy ciągle są  – więc jeszcze pewnie kilka zobaczę, i może opiszę. Niemniej, po tym intensywnym weekendzie czuję potrzebę jako takiego podsumowania.

Formalnie rzecz biorąc moim beforem Krakersa była Nocna Zmiana Małka, której atmosferą się już tu zachwycałem.

(notka dostępna też na fejsie i  w wersji audio na yt)

Czytaj dalej „Domykając Krakers: W poszukiwaniu wina”

Macierz/Matrix – wystawa

Najbardziej uderza w Macierzy/Matrix jej nieobecność następnego dnia. No ale, ale, po kolei, żeby wszyscy wiedzieli o czym mówię.

W Krakowie w ostatni weekend odbył się Krakers, czyli Cracow Gallery Weekend, maraton wernisaży. I w ramach tegoż właśnie weekendu Kolektyw Kuratorski (środowisko, jak rozumiem, Gołębnika) zorganizował wystawę-wydarzenie w przestrzeni Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pop-up muzeum. Przekładasz kartkę kalendarza, a tam wyskakuje muzeum. Od 17:15 do 20:00 zaledwie. Za to intensywnie! I to jak intensywnie. Seria oprowadzań, program performanceów, pokazy filmów, wykłady. A o czym?

(wpis dostępny również na facebooku i w wersji audio na yt)

Czytaj dalej „Macierz/Matrix – wystawa”

Prasówka na poniedziałek (4)

Dziś połączę wpis prasówkowy z wpisem dziennikowym, ale spokojnie, spokojnie, zacznę przede wszystkim od linków. Najpierw będą to linki o poezji! Później o sztuce. A później o całej reszcie, czyli będzie meta.

Poezja

Po pierwsze, Widma. Istnienie tego dwujęzycznego magazynu jakoś uchodziło mojej uwadzę, a teraz nadrabiam z pasją. Byłem w sobotę w Massolicie na ciekawym spotkaniu o środowisku poetyckim w Krakowie. Polecam i pismo, i miejsce.

Paulina Małochleb na swoim blogu stwierdza, że poezja młodych kobiet jest lepsza niż poezja starych mężczyzn. Jako mężczyzna na kursie do starości mogę tylko przytaknąć.

A krążąc jeszcze w temacie nominacji do Silesiusa – warto przeczytać 3 wiersze Julii Niedziejko, 6 wierszy Agaty Jabłońskiej, i chociaż dwa Emanueli Czeladki. To poetki nominowane do nagrody za debiut.

W swoich osobistych lekturach krążyłem jednak wokół dwóch starych mężczyzn, których również polecam. Nadrabiałem Krynickiego (za którego wskazanie dziękuję Maciejowi), i razem z nim naturalnie Celana i o Celanie.

Młodzi, wolni, i niepokorni mogą spróbować swoich sił w konkursie jednego wiersza Polikultury. Tu regulamin, termin to 19 kwietnia. Nagrodą jest zaprezentowanie twórczości (czyli coś, co właściwie jest pracą dla polikultury za darmo), a temat brzmi głupio, czyli może się zgłoszę bez poczucia presji.

Sztuka

W Krakowie nadchodzi Krakers, będzie się działo dużo, wszystko ładnie wylistował też Szum tutaj.

W Bunkrze już w sobotę otwarły się aż trzy wystawy. Na parterze wystawa o wojnie bardzo przypominająca tę ubiegłoroczną, CHOCIAŻ w tekście kuratorskim nie ma słowa o wojnach, tylko o przepływie informacji. Pewnie napiszę o niej obszerniejszy tekst na dniach. Na górze młoda sztuka – czyli zbiór wszystkiego, trochę bałagan, trochę ćwiczenie na wyobraźnię – warto dać szansę. No, a w piwnicy bardzo ciekawy projekt Niewyczerpalność, który pracuje nad audio.

Byłem też na Nocnej Zmianie Mikołaja Małka, notka bardzo często jest przez Was czytana.

Cała reszta, czyli meta

Trochę chyba ogarnąłem, że traktowanie fanpage jako miejsca do wrzucania tylko linków do bloga nie ma sensu. Zależy mi na interakcji z wami. Większa interakcja jest, kiedy wrzucam po prostu treść. Na blogu mam nad treścią dużo większą kontrolę, dodatkowo wiem, że nikt mi jej nie skasuje, no i mogą ją wyszukiwać google i ludzie niefejowi. Więc, z bloga nie zrezygnuję, ale tych z was którym wygodniej jest tak zapraszam na mój profil albo moją stronę.

Dodatkowo do notek zacząłem dogrywać wersje audio. Dźwięk czasem udaje mi się zmasterować lepiej, czasem gorzej. Są na YouTube, ale są też na Spreakerze (i soundcloudzie) jeżeli ktoś woli słuchać jak Podcastu. Oczywiście, Podcast to forma zwyczajowo dłuższa niż te 5-10 minut, i myślę, moi drodzy, myślę, czy nie robić jednego nagrania notek zbierającego tydzień, albo zapraszać kogoś do rozmowy. Bo sam do siebie chyba tyle nie potrafię. Raz mi ktoś powiedział, że ładnie mówię!

Prasówka na poniedziałek

Myślę, żeby spróbować tego formatu. Bo wymaga regularności. Kilka linków z ubiegłego tygodnia.

Po polsku:

  • STUDIO ARTYSTY: Przemysław Kwiek – szybki wywiad z artystą. Uroczo oszczędny. Polecam dla zdjęć.
  • Kultura wizualna w Polsce. Fragmenty – nieco trudniejsza lektura, też o sztuce.
  • Cień złego ojca – jeszcze trudniejsza lektura, ale z innych powodów. Osobista historia Łukasza Najdera w magazynie pismo, która rezonowała ze mną bardzo mocno.

Po angielsku:

Video:

(tym razem tylko po angielsku)

  • Wykład o organizowaniu sobie czasu.