Próba zaangażowania

Możemy rozmawiać, ale odkryłem, odkryłem
o sobie coś nowego, nie potrafię krzyczeć.

Możemy rozmawiać, ale nie potrafię chyba,
i widzę, słyszę, że ty też nie potrafisz chyba,
mówić: my.

Możemy rozmawiać, ale widzę, słyszę, że ja,
ty, tracimy słowa, tracimy język, język
do mówienia o czymś ponad niż: tu, ja, mnie,
mój ból, moje zmęczenie, moje cierpienie.

Możemy rozmawiać, ale nie potrafimy, chyba,
jeszcze, już, być, (“być” w liczbie mnogiej to? Nie wiem), ale!
Czuję, czujemy, że jestem, jesteś, jesteśmy, na dobrej drodze,
żebym, żebyś, żebyśmy, mogli, potrafili, potrafili, potrafili, potrafili


(16.06.18)

Długi cień

Spojrzałem ostatnio w przeszłość. I nie mam tu na myśli tylko wierszy z liceum które odgrzebałem, ale historię dużo odleglejszą, historię mojej rodziny. Rodziny bardzo rozległej.

Na swój sposób wyjątkową postacią w tej historii jest mój pradziadek Ludwik. Ludwik Zając. Jest on wyjątkowy dla mnie bo: karmiony byłem skrawkami historii jego bohaterstwa. Ma na nagrobku wykute w końcu „bohater”. „Bohater walk o Polskę w I i II wojnie światowej, uczestnik bitwy pod Monte Cassino”. Weszło mi to w pamięć. Jestem też najstarszym synem jego najstarszego syna najstarszego syna. Jak bardzo anachroniczna byłaby ta tradycja, jest to też specjalna nić porozumienia. W końcu, najsilniejsza być może, miałem nosić po nim imię.

(wpis dostępny również na moim Facebooku i w wersji audio na YouTube)

Czytaj dalej „Długi cień”