„Nanuk z Północy” („Nanook of the North”), Flaherty 1922

Oglądanie w 2018 roku Nanooka z Północy, niemego filmu niefikcjonalnego o życiu Inuity, jest trudne. To film z 1922 roku, jeden z pierwszych pełnometrażowych dokumentów.

Nie będę się rozwodził tu nad tym, jak dokładne jest w nim odwzorowanie ówczesnej rzeczywistosci, które imiona zostały w filmie zmienione, które sceny są rejestracją, a które odegraniem scenki przed kamerą. Prawdę mówiąc, i tu i tu widzę prawdę.

Czytaj dalej „„Nanuk z Północy” („Nanook of the North”), Flaherty 1922″

Reklamy

Miejsce urodzenia (1992)

Jedna z najważniejszych, i najbardziej wstrząsających, i osobistych rzeczy, jakie można zobaczyć. „Miejsce urodzenia”, film dokumentalny Pawła Łozińskiego z 1992 roku.

Dokument ma bardzo proste założenie. Henryk Grynberg wraca do okolic wsi w której się wychowywał. Do miejsc, w których w trakcie okupacji niemieckiej wraz z rodziną ukrywał się.

(wpis również na moim Facebooku i w wersji audio na YouTube)

Starzy ludzie tam jeszcze pamiętają jego rodzinę, jego. Henryk próbuje się dowiedzieć, co stało się z jego ojcem. Wie, że zginął z rąk polaka, od siekiery. Nie wie gdzie leży jego ciało, nie wie, kto i dlaczego go zabił.

To ludzie też mogą pamiętać. Pamięć jest bolesna, trauma po latach wstrząsa ciałami wszystkich zaangażowanych.

I można mówić o tym filmie na poziomie bardzo intymnym, osobistym. Zmowa milczenia spotyka się tu z bardzo podstawowym odruchem, aby pomóc człowiekowi dowiedzieć się co się stało z jego ojcem. Żeby pomóc dowiedzieć się – i zobaczyć resztki nadziei, że być może żyje – co stało się z małym braciszkiem Henryka.

Można rozpatrywać go w kategoriach historycznych. Pamięciowych. I to będzie niezwykle cenny dokument, dający trochę wglądu w wojenną przeszłość. A także wgląd w trudne powroty, i politykę pamięci o zagładzie w potransformacyjnej polsce.

I wreszcie jest też podejście psychoanalityczne, gdzie powrót realnego powoduje wstrząs, gdzie wyparte organizuje rzeczywistość – i może wypowiedzenie, przypomnienie sobie, jest sposobem na oczyszczenie.

„Miejsce urodzenia” w końcu, jest zapisem doświadczenia tak skrajnego, że w moim odczuciu wręcz wyrywa się poza kategorię tego, co jeszcze jest filmem, a już jest… jest nie do opisania.

Ból tworzenia – o Indie Game: The movie.

Obejrzałem film, o którym chciałbym napisać kilka słów. To Indie Game: The movie. Dokument, opowiadający historię kilku twórców gier niezależnych. Film, który był dla mnie fascynujący, i dotykający, chociaż nie mam z grami wiele wspólnego.

To dobrze zrobiony dokument, klasyczny w formie. Poznajemy parę deweloperów któzy zblirzają się do wydania swojej gry, jednego który odniósł sukces kilka lat wcześniej, i jednego, który wciąż premierę swojej gry odwleka w przyszłość. Najciekawiej wypowiada się autor Braid, sukcesu sprzed lat, Jonathan Blow, ale każdy z nich mówi coś ciekawego, i każdy z nich jest bardzo prawdziwy.

Film dotyka wątku, że oni, niezależni twórcy, są pierwszą generacją która dorastała z grami, z grami kupowanymi dla nich przez rodziców. Dla nich gra jest naturalnym środkiem rozrywki, i wyrazu. Ciekawe wydaje mi się, że każda z tych indie gier jest platformówką, bo w takie grali oni. Dla mnie to pewnie byłby gothikopodony rpg. Ale, tak naprawdę, gry nigdy nie były moim medium. Dla mnie naturalnym środkiem wyrazu będzie obraz, film, słowo pisane, w końcu wreszcie może gra.

I tak naprawdę nie jestem nawet pewien czołówki mediów. Ale wiem, że opowieść o trudzeniu się w wyrażeniu siebie poprzez tekst – jakiego rodzaju by nie był – jest opowieścią która rezonowała ze mną mocno.

Użycie w tym celu gry niezależnej jest wyjątkowo ciekawe. Bo to znacznie bardziej kapitałochłonne, i prawdopodobnie również czasochłonne (chociaż to nie zawsze prawda), od najbardziej naturalnego: mówienia i pisania. A jednak nieco prostrze – wydaje mi sie – niż film niezależny. Przede wszystkim wymaga mniej kontaktu z ludźmi. Może dobrym porównaniem trudności wejśćia byłby film animowany? Mniejsza o to.

W każdym razie polecam film w wolnej chwili. Nie jest to film w żaden sposób wybitny, ale jest to film w którym znalazłem trochę swojego odbicia. I może Ty też znajdziesz.