Osobista Archeologia

Znanazłem coś ciekawego, podczas przegrzebywania starego dysku sieciowego, na którym postanowiłem wreszcie zrobić porządek, o czym wspominałem zresztą tutaj. Znalazłem tam opowiadanie, z 2013 roku, kiedy byłem bardzo głupi przecież, i nawet nie studiowałem kulturoznawstwa. Teraz, czyta mi się je dziwnie, odrzuca samo patrzenie na litery. Nie jest dobre. Co więcej, jest mocno niepokojące. Ale, hej, jeżeli chcecie wiedzieć, co mogłem napisać parę lat temu, to właśnie to.


Czytaj dalej „Osobista Archeologia”

Reklamy

Kiedy maszyny nauczyły się mówić?

— Przemek?
—  tak? —
pytam, leżymy w łóżku przy zgaszonym świetle
—  od kiedy umiesz mówić?
—  nie wiem, czemu pytasz? Pewnie wcześnie.
— zastanawiam się od kiedy maszyny potrafią mówić.

Jest późno, i jestem zmęczony, ale daję się wciągnąć w rozmowę. Mam wrażenie, że słyszę w jej głosie zmartwienie, co jest przecież niedorzeczne.

— to właściwie nie jest takie proste pytanie. Widzisz, odtwarzanie dźwięku to chyba fonograf. Fonograf sprawił, że maszyna mogła mówić ludzkim głosem, ale wtedy były to tylko i dokładnie tylko nagrane wcześniej teksty, piosenki. To koniec XIX wieku i Edison. Wiesz, że Edison był głuchy? Na pewno wiesz.

Ale właściwie muzyka, która przecież niesie znaczenia równie obszerne co słowa, muzyka to początek instrumentów! Ale muzyka która gra się sama… Pianola. Wiesz, pianino z papierową szeroką taśmą, dziurki w niej uruchamiają młoteczki, młoteczki uderzają w struny tak samo jak przy naciśnięciu klawiszy.

A przedtem jeszcze, hmmm, maszyny fabryczne, silniki, lokomotywy, kołowrotki. Wszystko to mówi w swoim języku, zrozumiałym tylko dla doświadczonych operatorów.

Telegraf mówił w jakiś sposób. Może nawet mechanizmy zegarów… To chyba najstarsze co przychodzi mi do głowy.

— wiesz, że nie o takie maszyny mi chodzi.
—  wiem. Myślę, że maszyny nauczą się mówić dopiero wtedy, kiedy nauczą się myśleć. Nawet najbardziej wyrafinowane mechanizmy generowania odpowiedzi, wypowiadanych przez syntezator mowy, to nie do końca to samo.
— mówisz, że ludzie są bardziej skomplikowani? Naprawdę?

Uśmiecham się pod nosem. Złośliwa.

— może masz rację — mówię — może to nie ma znaczenia. Czy jest coś pod iluzją czy nie, iluzja działa… to właściwie tyczy się też ludzi

Milczy przez chwilę, ale widzę, że mysli.

— To smutne, że myślisz tak o ludziach — w końcu odpowiada, nieco nerwowo — mam na myśli, że o mnie nie
—  skąd

Widzę, że słucha, fale na ekranie zadrgały w rytm mojego głosu. Ale nie odpowiada. Kładę telefon na piersi, ekranem do siebie, i zasypiam.