Opowieści Galicyjskie

Drogi pamiętniczku, autobus sunie szosą. Góry parują mgłą. Tak zaczyna się „Wino Truskawkowe”, polski film z 2008 roku. Film, który oglądałem w ramach zajęć z Geografii Wyobrażonych. Film poruszył mnie osobiście, ale z trochę innych powodów.

Nie tylko dlatego, że to dobry film. Bo tak, to jest dobry film w nurcie realizmu magicznego (który bardzo lubię). Opowiada, ogólnie rzecz biorąc, o peryferii z której po trochu pochodzę. A trochę, na takim bardzo podstawowym poziomie, o odnajdywaniu siebie i budowaniu nowego domu.

Prowincja jest tam piekna. Zawieszona poza czasem, trochę śmieszna, trochę straszna. Przede wszystkim: osobna. Wyjątkowa. Bus w Beskidy to jak rakieta na inną planetę.

Drogi pamiętniczku, ale ja nie o tym. Ja o tym, że dawno temu czytałem książkę, wręczoną mi do ręki przez drogą przyjaciółkę, i ta książka mi się wtedy bardzo podobała. Miałem w głowie wspomnienie wspólnej lektury, wspomnienie splecione ze szczęśliwym miejscem.  Pamiętałem wrażenie, jakie na mnie zrobiła. Pamiętam, że miałem przeczytać ją jeszcze raz. Nie pamiętałem tytułu.

Więc, drogi pamietniczku, kiedy w Winie Truskawkowym chodzili po fundamencie zburzonej cerwkwi, coś się stało w mojej głowie. To to! To stąd! Czyli to były Opowieści Galicyjskie Stasiuka. Niesamowite uczucie, połączenie z tym zapomnianym już wspomnieniem.

Kupiłem tę książkę, w pięknym nowym wydaniu. To jedna z tych osobiście ważnych, drogi pamiętniczku, musiałem mieć kopię dla siebie. Już u mnie jest, schowałem pod nią czekoladę.

 

Reklamy

Jak przegrałem Wojnę Sztuki

Kiedy szukałem porad dla tak zwanych kreatywnych, wielokrotnie natrafiałem na polecenie książki The War of Art Stevena Pressfielda. Wierzę, że warsztat wyrabia się nie tylko ćwiczeniem i „inspiracją”, ale też edukacją – pozyskiwaniem nowych narzędzi. Przeczytałem tę książkę od deski do deski, i muszę przyznać, znalazłem w niej coś mądrego. Coś rozjaśniającego proces twórczy. Ale! Ale całą tą mądrą treść można by zapisać w trzech akapitach, a dodatkowo podczas lektury należy uważać na szkodliwe pomysły.

Czytaj dalej „Jak przegrałem Wojnę Sztuki”

czytając Maus

Jest czerwiec 2017, mieszkam w Krakowie, przeczytałem właśnie Maus. To komiks, który opowiada o losie Władka Spiegelmana, który przeżył Holocaust. Komiks, o jego synu Arcie, rysowniku urodzonym po wojnie, który próbuje poradzić sobie z ojcem i tą przekazaną traumą. Biograficzny, non-fiction. Żydzi są w nim przedstawieni jako myszy.

Czytaj dalej „czytając Maus”