Manifesto. Sztuka ekspresji.

Manifest to bardzo specyficzny gatunek literacki. Pisze się raczej nieczęsto, a czyta jeszcze rzadziej. Mieliście kiedyś doświadczenie czytania ciągiem manifestów awangardowych? Ja miałem. A teraz, w kinie, przeżyłem coś podobnego. Oto kilka słów o tym czym jest Manifesto Juliana Rosefeldta.

Czytaj dalej „Manifesto. Sztuka ekspresji.”

Reklamy

Jak grałem w Wiedźmina

Ukończyłem niedawno oba dodatki do Wiedźmina 3. Podstawkę ukończyłem w ubiegłoroczne wakacje. Licznik godzin zatrzymał się na: 135. Niemało, niedużo. I tak: późno. Nie ma sensu pisać teraz recenzji, ale gra zrobiła na mnie wrażenie — i wrażeniami się z wami podzielę. W postaci luźnych notatek.

Impulsem były po części studia, ale w żadnym wypadku nie będę się też silił na tekst groznawczy. Czasem tylko użyję terminologii.

Czytaj dalej „Jak grałem w Wiedźmina”

Ghost Story

Opowiem ci o duchu. O umęczonej duszy człowieka, która została na ziemi. Która nie może odejść, bo ma niedkończone sprawy. To nie jest jakaś specjalnie straszna historia. To historia strasznie smutna. Ghost Story, to film który można właśnie zobaczyć w kinach studyjnych. Bardzo mi się spodobał.

Baśń o duchu

To film oparty na niesłychanie prostej ramie konstrukcyjnej, jaką jest przytoczony przeze mnie w akapicie wyżej mit o duchu. Indywidualna historia bohatera jest opowiedziana szczątkowo, w detalach i zdawkowych dialogach. W filmie pada niewiele słów, niewiele się dzieje. Duch patrzy. Taka prostota jest odświeżająca, ten film pod tym względem przybliża się do funkcji i charakterystyk baśni.

Wyjątkowo ciekawe jest przełożenie punktu widzenia z ludzkiego, na ponadnaturalny. To zdarza się niezwykle rzadko! I nie mówię tu nawet o prostej zmianie, gdzie uwagę skupia się nie na człowieku, ale na uczłowieczonej postaci pozornie nieludzkiej. Mówię tutaj o gadających myszach, duchach z twarzami, bestiach z bajek, kosmitach. Żadko zdarza się, że historia opowiadana jest z perspektywy naprawdę narracyjnie nieludzkiej.

Poetyka indie

Ghost Story jest filmem bardzo wyraźnie niezależnym. Jego poetyki wręcz krzyczą: nie robimy tego dla pieniędzy! Jestem sztuką! Nagródź mnie na festiwalu! Jeśli znacie gusta jurorów Sundance wiecie, jakie jest Ghost Story. Jeśli nie, pozwólcie, że wytłumaczę:

Film wygląda, jakby był kręcony starą, domową, analogową kamerą (chociaż nie był), i jest przycięty do formatu 1:33, z zaokrąglonymi rogami. Ujęcia są długie, statyczne. Często nikt nic nie mówi. Muzyka to też muzyka niezależna. Kostium ducha – białe prześcieradło.

I szczerze? To nie jest artystyczne ani awangardowe… Ale podoba mi się, podoba mi się w tym filmie. Zwłaszcza kostium. Ostrzegam jednak, ta hipsterska moda może drażnić. Może drażnić, ale warto to przetrawić, i przyjżeć się temu nie jaki jest, a o czym jest ten film.

vlcsnap-2017-10-05-23h24m45s317

Żałoba

Ufam, że czytelnik wie, czym jest żałoba. To uniwersalne przeżycie, każdego człowieka. To przeżycie zostało pięknie w tym filmie sportretowane. Z niezwykłego punktu widzenia.

Bo to nie tylko żałoba po zmarłym. Po człowieku, który teraz ogląda swoją żonę, wdowę. Wdowa (w tej roli niesamowicie piękna Rooney Mara) swoją żałobę przeżywa w miarę zdrowo.

Ale jest tu też jego żałoba. Po związku, którego nie zdążył zrealizować tak, jakby chciał. Nie może pogodzić się ze stratą. Nie może odpuścić. I jedyne, do czego to prowadzi, to cierpienie.

Dlatego myślę, że to niezwykle ważna opowieść. Daje dostęp, do tej trudnej prawdy, że żałoba to coś więcej niż czarne ubranie zakładane po śmierci kogoś bliskiego. To proces, proces który musimy przechodzić czasem w sytuacjach, które z żałobą tradycyjnie rozumianą niewiele mają wspólnego. Dlatego bardzo dobrze sobie to uświadomić. To pomaga zrozumieć lepiej samego siebie. I przez ten proces przejść. Być może ten film pozwoli komuś to zrozumieć – a przynajmniej pozwoli dotknąć przez emocje tego obszaru osobowości, który taką pracę, gdzieś tam w głębi, wykonuje.

W prześcieradle

W tym filmie są pewne decyzje kreatywne, które mogą mu bardziej szkodzić niż pomagać. Czasem prostota może wydawać się banalna. Ale czy oglądamy filmy tylko po to, żeby oceniać je rozumem? Ghost Story oceniane sercem, sprawia ogromne wrażenie. To film dla wrażliwców, to film dla ludzi ceniących delikatność. Ja taki jestem. Ja też nie mogę sobie odpuścić.

Ocena: 8.5/10

Mindhunter. Kilka słów o nowym serialu Finchera

Czasem detektyw wie, co robić. Zbiera ślady na miejscu zbrodni, sprawdza kto mógł mieć motyw, sprawdza kto co zyskał na śmierci ofiary, sprawdza alibi. Pyta o wrogów, sprawdza rodzinę. Ale czasem morderstwa, wyjątkowo okrutne morderstwa, popełniane są bez motywu. Bez zysku. Na zupełnie obcych ludziach. Mindhunters opowiada o początkach tworzenia profili behawioralnych przez agentów FBI. Mindhunters opowiada o początku rozumienia kim jest „seryjny morderca”.

Czytaj dalej „Mindhunter. Kilka słów o nowym serialu Finchera”

Ból tworzenia – o Indie Game: The movie.

Obejrzałem film, o którym chciałbym napisać kilka słów. To Indie Game: The movie. Dokument, opowiadający historię kilku twórców gier niezależnych. Film, który był dla mnie fascynujący, i dotykający, chociaż nie mam z grami wiele wspólnego.

To dobrze zrobiony dokument, klasyczny w formie. Poznajemy parę deweloperów któzy zblirzają się do wydania swojej gry, jednego który odniósł sukces kilka lat wcześniej, i jednego, który wciąż premierę swojej gry odwleka w przyszłość. Najciekawiej wypowiada się autor Braid, sukcesu sprzed lat, Jonathan Blow, ale każdy z nich mówi coś ciekawego, i każdy z nich jest bardzo prawdziwy.

Film dotyka wątku, że oni, niezależni twórcy, są pierwszą generacją która dorastała z grami, z grami kupowanymi dla nich przez rodziców. Dla nich gra jest naturalnym środkiem rozrywki, i wyrazu. Ciekawe wydaje mi się, że każda z tych indie gier jest platformówką, bo w takie grali oni. Dla mnie to pewnie byłby gothikopodony rpg. Ale, tak naprawdę, gry nigdy nie były moim medium. Dla mnie naturalnym środkiem wyrazu będzie obraz, film, słowo pisane, w końcu wreszcie może gra.

I tak naprawdę nie jestem nawet pewien czołówki mediów. Ale wiem, że opowieść o trudzeniu się w wyrażeniu siebie poprzez tekst – jakiego rodzaju by nie był – jest opowieścią która rezonowała ze mną mocno.

Użycie w tym celu gry niezależnej jest wyjątkowo ciekawe. Bo to znacznie bardziej kapitałochłonne, i prawdopodobnie również czasochłonne (chociaż to nie zawsze prawda), od najbardziej naturalnego: mówienia i pisania. A jednak nieco prostrze – wydaje mi sie – niż film niezależny. Przede wszystkim wymaga mniej kontaktu z ludźmi. Może dobrym porównaniem trudności wejśćia byłby film animowany? Mniejsza o to.

W każdym razie polecam film w wolnej chwili. Nie jest to film w żaden sposób wybitny, ale jest to film w którym znalazłem trochę swojego odbicia. I może Ty też znajdziesz.