Ekwiwalent

Nie ma takiego wyrazu, który dobrze oddawałby chrząknięcie, oczyszczenie gardła na początek rozmowy. Ekhem? Wolne żarty.

Ekhem ekhem.

Drogi pamiętniczku. Jest w porządku. Zgodnie z tym co zapisano mi w horoskopie na lato, lato było ciężkie. Teraz jest zima, mróz rani moją twarz, zbliża się koniec roku, zbliża się koniec roku, i jak to na koniec roku, zbliżają się podsumowania. Dziś tworzę nową playlistę, na zimowe piosenki.

Chcę już tylko spokoju, spokoju, o który trudno, kiedy już zaczyna się sezon świąteczny. Jestem sam, i chcę zostać sam, w spokoju, nie robić nic, schować się, dajcie mi wszyscy święty spokój.

No dobrze, może nie chcę być sam, ale nie chcę też być z kimś na siłę. Chyba trwa najdłuższy w moim dorosłym życiu czas bycia singlem – i to ciekawe doświadczenie. Rok temu byłem w związku, który już się rozpadał, miałem złą pracę, długi, zepsute zęby, nieleczoną depresję, przyszłość, cóż, wydawała się raczej ponura. Teraz właściwie wszystko się obróciło na lepsze. Tylko jakoś tak pustawo.

Jest jakieś słowo, które dobrze oddawałoby poczucie, że żyje się drugim, zapasowym życiem, a nie tym co być powinno?

 

Jedna myśl na temat “Ekwiwalent

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s