Jak grałem w Wiedźmina

Ukończyłem niedawno oba dodatki do Wiedźmina 3. Podstawkę ukończyłem w ubiegłoroczne wakacje. Licznik godzin zatrzymał się na: 135. Niemało, niedużo. I tak: późno. Nie ma sensu pisać teraz recenzji, ale gra zrobiła na mnie wrażenie — i wrażeniami się z wami podzielę. W postaci luźnych notatek.

Impulsem były po części studia, ale w żadnym wypadku nie będę się też silił na tekst groznawczy. Czasem tylko użyję terminologii.

Gothic 2

Ale! Pierwszy raz chyba na tym blogu piszę o grze. Dlatego muszę zacząć od szerokiego planu. Ja i gry. Nie było tego dużo.

Nie było tego dużo, bo komputer był do nauki. Bo grać można było 20 minut dziennie, i to nie w czwartek, bo czwartek był dniem bez komputera. Tak przynajmniej się zaczęło — oczywiście im starszy byłem, tym to 20 minut się wydłużało, a już w ogóle kiedy PC trafił do mojego pokoju. Żegnaj śnie! Ale nie można było dużo grać, srzętowo PC zatrzymał się na osi czasu tam, gdzie były czasy Gothica II.

I dlatego, jeżeli coś było dla mnie domyślną grą, to właśnie on, Gothic. Bez grania w pierwszą część, bez grania w kolejne. Przechodzony wielokrotnie, poznany od podszewki. Ale ile można… wkrótce po nim pożegnałem się z graniem. Wszystko co działało pełnoekranowo —  i uniemożliwiało prowadznenie rozmowy na GaduGadu — musiało odejść.

Matura z Wiedźmina

Drugim elementem tła jest moja znajomość Wiedźmina. Pierwszym zetknięciem był — cóż — niesławny serial. Który wtedy mnie zachwycił. Byłem bardzo młody. I uważam, że wcale nie jest tak zły, jak wszyscy mówią. Nie, nie sprawdzałem czy spodobałby mi się teraz.

Później były książki, i nawet matura ustna na temat „Reinterpretacje motywów baśniowych i literackich w prozie Andrzeja Sapkowskiego” zdana na 80%. Sezonu Burz i tej kolejnej – nie czytałem.

Nie grałem też w poprzednie części gry.

Świeżo po premierze widziałem fragmenty na streamach Macieja Makuły — okazało się to rzutować na moją rozgrywkę. Pamiętałem dobrze fabułę kilku questów, najdobitniej oczywiście wątek z Wilkołakiem. Graliśmy też w trójkę od początku na zajęciach z groznawstwa. Pamiętam, jak po tej 1.5 godziny Konrad powiedział mi „aż chce się kupić konsole”.

Zracjonalizowałem zakup gamingowego laptopa. Zracjonalizowałem go w ten sposób, że mocny sprzęt był potrzebny do realizowania mojego głównego marzenia i ambicji — produkcji filmów. Zaczynałem właśnie rok codziennego vlogowania, a początki montowane przy pomocy komórkowych apek były bardzo trudne. Zawsze chciałem montować filmy. Zawsze. Pamiętam, jak rozkochało mnie to w sobie, kiedy w liceum jeszcze, w ramach projektu Klubu Aktywnej Młodzieży zmontowałem 10 minutowy filmik o narkomanie. Najbliższe wakacje po zakupie spędziłem w Velen.

Ojej, gry są dobre!

Po tak długiej przerwie w graniu, doznałem swego rodzaju szoku. To nie tak, że kiedyś gry gorzej opowiadały historie — to nawet wtedy ja grałem bardzo mało. Teraz byłem pod ogromnym wrażeniem, jak doskonale prowadzona jest opowieść.

I mówię tu o dojrzałym podejściu do scenariusza, i języka gry. Zabiegi które rozpoznałbym w filmie (forshadowing?) — tutaj wzięły mnie z zaskoczenia. Opowieść wciągnęła mnie totalnie, zaangażowałem się emocjonalnie w bardzo głębokim stopniu. Widzę u siebie przywiązanie — przywiązanie do mojej wersji opowieści. Dlatego nieprędko zagram ponownie. Musiałbym zapomnieć, jak wybierałem. Gra, by celowo spradzić inne ścieżki historii, byłaby dla mnie, powiedziałbym, sztuczna.

I płakałem, muszę się przyznać, czasem płakałem bardzo.

Dysonanse:

Dotknąłem już nieco tematu powyżej. Myśl o ponownym graniu sprawia mi swego rodzaju dyskomfort. Dlatego najbardziej  nieprzyjemnym momentem z całej mojej rozgrywki, było zakończenie dodaku Krew i Wino, gdzie podczas walki z końcowym bosem padałem raz za razem. Nawet po obniżeniu poziomu trudności! Musiałem się cofnąć.

Musiałem dostosować moją postać, do mojego stylu gry. Dotychczas używałem średnich pancerzy — do walki podchodziłem w arcymistrzowskim zestawie Wilka — i rozdałem punkty umiejętności tak jak mi się wydawało. Po cofnięciu się do zapisu gry pierwszy raz użyłem eliksiru, który je resetuje. Mój styl gry też pasował raczej do pancerza ciężkiego. Najczęściej używałem znaku Quen. Dlatego teraz, po ukończeniu wszystkich (a może niemal wszystkich: pominąłem część wyścigów, i ani razu nie grałem w Gwinta) pobocznych zadań, biegałem od pytajnika do pytajnika po pustawym Skellige szukając kolejnych elementów rynsztunku. Tutaj znów, zrobiłem coś, co jest w moich własnych oczach oznaką słabości — po przeszukaniu kilkudziesięciu skrzyń z kontrabandą, a nienawidzę pływać, nawet w grach — sprawdziłem na mapce w internecie gdzie ich szukać.

W końcu z Geraltem dostosowanym do tego, jak naprawdę gram — a nie, jak może, chciałbym go widzieć — powtarzałem całą, bardzo długą sekwencję fabularną na koniec dodatku. I dopilnowałem do tego, żeby każdy dialog, i każdy wybór, przebiegł tak samo, jak za pierwszym razem.

Dziki

Trochę też, teraz, na sam koniec, odczułem dysonans w warstwie interfejsów gry. Dziki w okolicach von Evereców, miałby mieć wyższy poziom postaci, i w ogóle sprawiać trudności Geraltowi, który pokonał już potężnego króla elfów z innego wymiaru? Gryzło mnie to.

Można oczywiscie tłumaczyć sobie, że ta warstwa nie ma wiele wspólnego z fabułą. I, że to nie jest tak, że dzik z końca gry rozjechałby bossa z początku. Jednak, gryzło mnie to. Może powninenem wyłaczyć te wskaźniki? I te z liczbą zadawanych obrażeń?

Gryzło mnie podczas Serc Z Kamenia. W Krwii, która ma charakter bardziej epilogowy, coraz większe trudności, jakie miał Geralt z wykonywaniem zawodu, wydawały mi się wręcz stosowne.

W ogóle

W ogóle Krew i Wino podobało mi się bardzo, i to jest temat na następną notkę. Może nawet na pracę! W ogóle gra jest świetna, w to chyba nikt nie wątpi. Kolejnym pomysłem, na kolejną notkę, jest kwestia zakończenia. I dlaczego, chociaż wszystkie są złe, moje było najlepsze.

Mi dała przede wszystkim to, że odnowiła moje zainteresowanie medium. Teraz, próbuję zawalczyć coś w Skyrimie. I Skyrim wydaje mi się pusty!

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s