Trudna premiera Kontentu

Miałem, wątpliwą niestety, przyjemność uczestniczyć w premierze kwartalnika literackiego Kontent. Magazyn ten jest pozycją niezwykle ciekawą — niemal dwieście stron literatury z komentarzami krytycznymi! Wydawany przez młodą, studencką redakcję.

Czyli coś w co sam mógłbym się zaangażować. Mam nadzieję, że jest dobry, bo życzę mu dobrej, wielkiej przyszłości. To by znaczyło, że będzie lepszy od wydarzenia premierowego. Z nim właśnie mam szereg problemów.

Najpierw poczułem ciarki żenady przy odczytywaniu poezji przez poetów. Dopiero co pisałem, jak pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie Wieczór Młodych Poetów w Bonie! A tu takie sprowadzenie do parteru. Czuć było zażenowanie niektórych poetów, niesłusznie, bo najgorsze były wiersze tych bardzo z siebie dumnych. Jednocześnie, żaden z nich nie miał czasu wybrzmieć, poeci nie mówili o nich nic, zostali przepchnięci przez scenę.

Następnie zostałem zanudzony przez początek zorganizowanego panelu. Panelu poetów z krytykami. Ale, uwaga, odwrócenie ról, poeci odpytują krytyków. Pomysł brzmi ciekawie, prawda? Na pewno wyglądał dobrze na papierze. Niestety, okazuje się, że poeci często nie wiedzą o co robią, a krytyk który wypracował sobie pewne narzędzia dialogu na poziomie meta zdecydowanie bardziej nadaje się również do prowadzenie spotkań. Fatalną decyzją było rozpoczęcie panelu od zabawy, która polegała na rozdaniu krytykom i wybranym przypadkowo z publiczności niekrytykom fragmentów tekstu. Przez dłuższy czas dyskusja toczyła się na podstawie tekstów, których większość publiczności usłyszała raz, nie mogła na nie spojrzeć, pomyśleć. Recepta na wyobcowanie i znudzenie widowni. W takich sytuacjach warto chociaż rzucić omawiany tekst na ścianę, jeśli już to konieczne!

Nie twierdzę, że dyskusja sama w sobie była nudna. Może to wina niedoświadczonych prowadzących? Obiecujące wątki pojawiały się i ginęły, a najciekawiej było kiedy krytycy mogli mówić swobodnie.

Kolejna fala zażenowania! Tym razem zażenowała mnie krytyka, a nie poeci. Mianowicie, rozpoczęto dyskusję nad umieszczeniem w numerze wierszy, które dostały komentarz krytyczny z poleceniem ich niepublikowania.

Mowa o antyaborcyjnych wierszach Waldemara Jochera, i krytycznym komentarzu Dawida Kujawy.  Tu możesz przeczytać cały Kontent za darmo.

I tu niestety, widzę brak kręgosłupa redakcji. Czy powinno się niepublikować dlatego, że nie podoba nam się ideologia? Cóż, oczywiście, warto publikować to co się chce, ale silenie się na taki prawdopośrodkowizm jest zwyczajnie słabe. Próby obrony tej decyzji jakością formalną wierszy (czy mamy wciąż lata 50?), czy porównaniami do prozy i poglądów wygłaszanych przez bohaterów fikcyjnych były kuriozalne. Doprawione to zostało osobistą wycieczką, ktoś z redakcji, z pierwszego rzędu, dokrzyknął, że komentarz Kujawy miał skompromitować redakcję. Na pewno skutecznie obnażył słabości redakcji. To akurat taki moment, w którym doświadczenie i wyczucie by się przydało.

Pomoc przyszła z najmniej oczekiwanej strony! Ze strony kolejnej fali żenady, ze strony publiczności. Pokrzykująca pani wyrwała się już w trakcie panelu, ale w czasie pytań mogła swoje bezmyślne uwagi wyrzucić w całości. Co oni sobie myślą, i jakim prawem tacy młodzi mogą się mieć za krytyków, i czemu mówią do publiczności ex catedra.

I tutaj padła odpowiedź krytyka, który z gracją, ale i uprzejmie, udowodnił dlaczego może się tak nazywać. Prawie zapomniałem o wszystkich negatywnych odczuciach wieczoru! Redakcja Kontentu znowu miała mnie (i resztę sądząc po brawach również) zdecydowanie po swojej stronie.

Powodzenia!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s