Dźwięki Zimy

Moi drodzy, mam taki zwyczaj, że tworzę sobie na każdą nową porę roku pustą składankę na popularnym serwisie muzycznym Spotify. Dziś zrobię coś nowego, mianowicie spojrzę wstecz, na składankę zimową, i razem przejżymy jak wyglądała moja muzyczna podróż przez ten najgorszy czas w roku. Mam nadzieję, że to może być interesujące.

Zaczęło się klasycznie, i pogodnie, od marzenia na jawie.

Amerykański Folk

Szybko jednak trafiam na coś nowego, Calexico któremu przypisuje się gatunki Country Alternative albo Americana. Posłuchajcie tych meksykańskich rytmów!

I heard a funny thing
Somebody said to me
„You know that I could be in love with almost everyone;
I think that people are the greatest fun”
and I will be alone again tonight, my dear

Ale skoro już jesteśmy przy Country, Lamchop i ich płyta FLOTUS była jednym z przyjemniejszych odkryć. Monotonna nieco muzyka, z przetworzonym głosem (i chyba przetwarzanym coraz mocniej z czasem) wciąga mnie, co polecam i wam.

 

Na początku zimy bardzo często słuchałem też tej prostej piosenki na gitarę:

Dla odświeżenia wątek elektroniczny

Na początku roku przypomniałem sobie o takim wspaniałym zespole jak LCD Soundsystem, który się kiedyś rozpadł, i na pożagnalnym koncercie zagrał tak:

I to wykonanie porwało mnie na tyle, żeby wrócić do regularnego katowania ich płyt. Później pojawił się singiel Depeche Mode! Cudowni są jak Tuwim! Polecam z teledyskiem.

Tutaj też wrzucę Lykke Li a capella.

I nową płytę Electric Guest:

Powrót smętów

Ale wróciły i piosenki, w których najważniejszy jest smutny głos piosenkarza i tekst. Znajdzie się na tej playliście i How Soon Is Now Morriseya, ale może bez przesady. Za to wróciłem do słuchania Sufjana Stevensa (mój ulubiony artysta kilka lat temu), i Johna Granta. Z tego drugiego najabrdziej chyba lubię Where Dreams Go To Die

Albo No More Tangles

Emotions turn right in to lies like black turns in to blue
Because the fear has made you blind
You don’t know anything
And you thought that I was being kind

Ale tak naprawdę lubię wszystko.Wpadł mi też w ucho podobny do niego pod wieloma względami Father John Misty

A na koniec oczywiscie najciekawsze i najlepsze

Cała playlista ma 58 utworów i trwa cztery i pół godziny. Jeśli chcesz przeżyć moją zimę 2016/17 to zapraszam.

 

Epilog

Zimę kończę nieco konwencjonalnym:

A wionsę zaczynam tu:

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s