Zjednoczone stany euforyczne

Pisanie zrobiło się dla mnie ostatnio wyjątkowo trudne. Czytanie również. Widzę litery, i widzę ich kształt, widzę plamy światła lub atramentu, widzę autorów, słabych ludzi którzy próbują próbują próbują mi coś powiedzieć, przelać coś ze swojej głowy do mojej.

Ja muszę ze swojej wylewać, ale coraz trudniej używać do tego słów. Uczę się obcych języków, może tam znajdę te których potrzebuję, które pozwolą nazwać to, co nie daje mi spokoju. Jeszcze nie poznałem.

Wzruszają mnie bardzo przypadkowe rzeczy. Słyszałem, jak jakaś pani, w wieku babcinym, mówiła komuś w wieku tatowym, że chce kupić w prezencie gry swojemu wnuczkowi, bo on lubi, ale ona nie wie jakie. I boże, jak mi się zrobiło smutno. Tyle przecież może pójść nie tak, ale przecież to jest jakaś prosta miłość. Słyszałem to spacerując. Mam nadzieję, że udało się sprawić radość tym prezentem. 

Ojej, prezenty. To mi przypomina, że miesiąc do świąt! Do Mikołaja nawet mniej.

Myślę, o czym ja bym marzył, chyba żeby znowu poczuć się jak dziecko, jak dziecko się ucieszyć. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s