Smak bezsenności

Dochodzi piąta, jeszcze cztery minuty. Piszę te słowa głaszcząc dotykowy ekran telefonu, niebo powoli robi się od niego jaśniejsze. Powietrze które wpada z zewnątrz jest bardzo zimne, przykrywam się kołdrą pod szyję.

To nie jest wygodna metoda pisania, autokorekta źle rozpoznaje moje ruchy kciuka. Nie powinna już potrafić? Ile mam ten telefon, rok? Pamiętam, że robiłem sobie nim pierwsze chyba selfie w drodze do Warszawy w ubiegłe wakacje, czyli rok. Niech no zobaczę mapę cieplną pisania…

Pozwoliłem swoim myślom uciec, ale już, powrót do koncentracji. Może to powód bezsenności? Ciągła potrzeba koncentracji, niemożność rozpuszczenia wątków myśli? Nie, to nie brzmi jak ja.

Cofnąłem się o rok, do pociągu, i do tamtejszej bezsenności. Ale przypominam sobie już, że to nie jest taka pierwsza notka. Technologia odmierza czas – pisałem notatki z bezsenności na Halince (netbook Asus eee pc, mój pierwszy laptop), kiedy studiowałem informatykę na FAIS, jeszcze przy Reymonta. Teraz już tam tego wydziału nie ma.

Jeszcze wcześniej, liceum, pamiętam stres i całonocne kucie niemieckiego (przed stacjonarnym PC w moim żółtym pokoju w Klaju). Odmiana czasowników, czy inne cholerstwo. Może wtedy coś mi piekło w mózgu, jakiś szlak neuronowy wypalił tę niezdrową i męczącą dolegliwość? Jakkolwiek jednak z perspektywy czasu widzę, że taki sposób edukacji był wyłącznie szkodliwy, to nie mogę tu postawić kropki.

Noce bez snu zdarzały się i wcześniej.

Ale, bądźmy szczerzy, tamte nie miały takiego smaku jak te. Z dojrzałością przyszła szersza paleta.

 

Reklamy

4 myśli na temat “Smak bezsenności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s