O tym, czego boję się najbardziej

Wiecie co jest straszne? Wszystko. Ale tak naprawdę, najbardziej się boję, jakby to powiedzieć…

Wiecie jak gąbka unosi się na wodzie, jeszcze zanim nawilgnie? Ale to kwestia czasu, przecież to się już zaczęło, gąbka wciąga w siebie wodę, robi się cięższa, i w końcu ląduje tam gdzie było jej miejsce przeznaczone na dnie wanny.

Nie pójdę z Tobą na basen. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Bałtyk, byłem oniemiały. Ale nie wchodziłem za głęboko. Może popływamy łódką, ale na pewno nie kajakiem, rowerek wodny dużo będzie mnie kosztował. Wiem, wiem, nie zapraszałaś, ale… obiecuję, mogę wejść do jeziora, do najbrudniejszego mułu, i pozrywać Ci tych lilii wodnych, przynajmniej dopóki nie będę musiał się oderwać od dna. Bo kiedy tracę równowagę, w środku trochę umieram.

A wiecie, z reguły jestem grzecznym chłopcem. Znaczy, jestem miły, i daję ludziom tego, czego potrzebują. I poczułem się trochę właśnie jak gąbka, która nabiera tych wszystkich potrzeb, i wypełnia je, i nabiera smutków, i idzie na dno, tracąc własny kształt.

To byłaby pewnie banalna metafora, tego, co próbuję wam powiedzieć o problemie odróżniania własnych potrzeb od cudzych, ale nie, moja hydrofobia jest prawdziwa. I nie pamiętam żadnego traumatycznego wydarzenia w dzieciństwie, które mogłoby ją wywołać.

Reklamy

8 myśli na temat “O tym, czego boję się najbardziej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s