Marsjanin

postermarsCzekałem na Marsjanina. Nie ma w kinach wielu dobrych filmów science fiction, a to bardzo bliski mojemu sercu gatunek. W kilku słowach napiszę wam tu, co mi się w tym filmie podobało, ale dlaczego też się nim zawiodłem.

Na skutek wypadku przy ewakuacji, na Marsie pozostaje jeden ranny astronauta. Jedzenia nie wystarczy mu, żeby przeżyć do przybycia następnej planowej misji. Nie ma też możliwości nawiązania kontaktu. Na Ziemi zostaje uznany za zmarłego.

Mark, bo tak nazywa się nasz astronauta, zdaje się kierować starą rzymską maksymą dziel i rządź, i ten jeden wielki problem dzieli na kolejne mniejsze, i mniejsze, każdy już jakoś możliwy do rozwiązania. Ogromna część fabuły tego filmu to znajdywanie naukowych rozwiązań dla kolejnych problemów. Całkiem przyjemnie się na to patrzy. Ale hm, co z tego?

Co prawda bohater jest na tyle sympatyczny, żeby trzymać kciuki za udany powrót na Ziemię, ale trudno mi poczuć jego dramat. Co prawda, coś musi pójść źle – oczywiście po tym, kiedy w poprzedniej scenie padają słowa „o ile nic nie pójdzie źle”. Do tego bardzo stereotypowy drugi plan, masa szczęścia… To masa klisz, ułożonych jedna na drugiej, ale klisz potraktowanych z czułością, świadomie. I z dużą dozą humoru!

Film który się z tego wyłania przypomina mi klasyczne opowiadania o astronautach pionierach, może nawet przygody samego kapitana Pirxa? Zawiodłem się, bo liczyłem na to, że w którymś momencie dowali mi emocjonalnie. Liczyłem, że znajdę w nim coś czego zawsze szukam w SF – wyzwanie. Tymczasem Marsjanin jest zwyczajnie dobrą gumą balonową, prostą przygodą w starym stylu.

Można obejrzeć. Ale to nie jest lepszy Interstellar. To jest lepszy Europa Report.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s