Pokój z widokiem na komin

Spędziłem pierwszą noc w naszym nowym mieszkaniu w Krakowie. O tym, i o nieudanym Techcampie trochę poniżej.

Mieszkanie

Pierwsze wrażenie, było okropnie negatywne. Zwłaszcza, że kiedy przyjechałem, zaraz po przekazaniu kluczy, zmuszony byłem do spędzenia w nim trzech bitych godzin, w zupełnej bezczynności. Pokoje wydawały mi się nawet mniejsze niż są w rzeczywistości, nie widziałem w nim siebie w przyszłości. No, ale cóż, to nigdy nie miało być mieszkanie dla mnie.

Drugie wrażenie było już lepsze, okolica wydała mi się też sympatyczniejsza. Poznałem sąsiadki, zwiedziłem najbliższe otoczenie  – można tam całkiem wygodnie mieszkać. Oczywiście, przychodzi teraz na myśl, że wygodnie mieszkać mi się z moim współlokatorem nie będzie.

I dziś pierwsza noc. Na podłodze, w śpiworze, na karimacie. Wszystkie moje rzeczy rozłożone na podłodze wyglądały bardzo modnie minimalistycznie. Zapomniałem już jak bardzo niewygodne są kąpiele w wannie. Nie spało się tak źle… Chociaż, zasypianie było trudne, ech, hałasy miasta przy otwartym oknie. Zjadłem – wcześniej na kolacje dwie – na śniadanie chyba z cztery bułki z jakimś ekwiwalentem nutelli, popiłem zdrową herbatką (na szczęście woda daje zadowalający efekt smakowy).

Ech, moje życie! Mógłbym tu jęczeć, że ludzie bezdomni, że to tylko przystanek, i najlepiej by było, gdybym już dawno wyniósł się w siną dal.

No, ale wieczorem miałem się wybrać na Techcamp.

Techcamp, nieudany

W Lizzard Kingu, z piwkiem i pizzą, i o grach? Brzmiało zachęcająco. Niestety, miejsca było bardzo mało, usiadłem w miejscu z którego nie było widać ani prelegentów, ani ekranu rzutnika. Czy jednak jakieś slajdy mogłoby sprawić, że te nerwowe wystąpienia stałyby się ciekawe? Raczej wątpię.

Ale to też po prostu nie był mój pułap. Najpierw prezentacja Krakowskich Parków Technologicznych, oczywiście, to inicjatywa szczytna, i może kiedyś sam będę beneficjentem… raczej nie. Kolejne dwa wykłady to nieciekawy bełkot, wyszedłem.

Wyszedłem z myślą, że gdybym przeczekał jeszcze godzinę, to zjadłbym darmową pizzę. Ale też, że godzina mojego życia jest cenniejsza niż kawałek pizzy.

Okazuje się jednak, że pizzy nie było. Godzina życia uratowana. Przegapiłem za to jeden niezapowiedziany screen z Wiedźmina 3. Nie żałuję.

Nie mówię, że ten Techcamp był porażką – nie był jednak dla mnie. W konkursach niemniej jednak spróbuję wziąć udział. Smartpeny prezentują się ciekawie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s