Samobójstwa i inne wypadki na torach.

Remonty

Czekałem sobie dziś spokojnie na pociąg – opóźniony piętnaście minut, jak zapowiedzieli. W porządku, i tak miałem być w Krakowie z godzinę przed ćwiczeniami. Przez stację przejechał Intercity z Przemyśla, jechał powoli, i nawiązałem kontakt wzrokowy z jakimś facetem wychylonym przez okno – trochę creepy. Obok mnie stał sobie mój brat, w słuchawkach, słyszałem, że słucha The 2nd Law: Unsustainable. Bo słuchał głośno. Dobra, piętnaście minut spóźnienia, nic strasznego, są remonty.

to już tak nie wygląda, teraz to plac budowy

Poranek był szary, bardzo mglisty, i mi było niedobrze na myśl o dniu który mnie czeka. Miałem po dziurki w nosie dojazdów tymi pociągami. Oglądałem sobie powywalane drzewa w puszczy.

Pociąg podjechał, wsiedliśmy w pierwsze drzwi drugiej jednostki. I stoimy w tym przedsionku, bo przecież nie ma miejsc, i drzwi się nie zamykają, nie jedziemy. Jest już pół godziny po planowanym odjeździe, wypalono dwa papierosy zbyt blisko mnie. Konduktor wsiadł w nasze drzwi, dzwonił gdzieś, ludzie podchodzili i się go pytali, czy długo jeszcze. Jeszcze minuta, dwie. Dzwonił do Warszawy, do pociągu jadącego do Warszawy, o ósmej, żeby poczekał. Młodzież w garniturach zaniepokojona przedłużającym się spóźnieniem jednak wsiadła. Dziś jakieś matury próbne?

„Ten dupek”

No, więc okazało się jeszcze, że ten TLK, który jechał chwilę wcześniej, zabił kogoś. Jakiś samobójca. No, dlatego opóźnienie. Samobójca przed Staniątkami? Tak wcześnie rano? Policja to wyjaśni, piszą w tym linku. Mi się nie wydawało, no bo, sto metrów przed stacją, tak rano, w taką pogodę? Ale może jednak. W każdym razie wielu ludzi spóźniających się coraz bardziej bardzo na niego złorzeczyło.

W każdym razie, mój pociąg osobowy zatrzymał się równolegle z tym śmiercionośnym Intercity, ludzie z niego zaczęli się do nas przesiadać. No, z pociągu na nasyp jest jednak wysoko, i później znów do pociągu, a ludzie podenerwowani, więc no. Kobieta (niska i okrągła) wyskakująca z drzwi dosłownie naprzeciwko moich wyskakując upadła, i uderzyła głową o naszą jednostkę. Jej córka (równie niska i okrągła) zaczęła do niej krzyczeć, „mamo, mamo co ci jest”, i ogólnie, było nerwowo. Owa mama była chyba nieprzytomna przez dłuższą chwilę, przybiegł i konduktor i kierownik. Szturchnąłem brata gapiącego się niegrzecznie. Ale nie było źle, wsiadły do pociągu.

Ale atmosfera…

No, więc w Płaszowie pociąg znów poczekał chwilę, na ratowników którzy zabrali poszkodowaną panią karetką.

Nic dziwnego w sumie, że się przewróciła, w takim miejscu przechodzić… Tego człowieka musiało zmasakrować, nawet jeśli niczego się nie widzi, to ma się cały czas wrażenie, że można zobaczyć. Ja sam, później, już w Krakowie Głównym, po przejściu kilkunastu metrów musiałem z roztrzęsienia usiąść, i poczekać chwilę, okazuje się, że jestem bardziej empatyczny niż się wydaje.

Reklamy

4 myśli na temat “Samobójstwa i inne wypadki na torach.

    1. No, nie zaznaczyłem tego wyraźnie, chyba właściwie w ogóle. W ten sposób się wyraziła o nim któraś z przesiadających się, bardzo mnie to raziło. Ja bym sam tak nigdy! Nie miałem w ogóle złych emocji w kierunku nieboszczyka.
      A poranna mgła… niby super, ale jak się ma depresję (najczęstsza przyczyna) to się dużo śpi ;) Mógłby się chociaż wyspać dobrze przed. Mglisty wieczór jest ok. Ja podejrzewam, że to był raczej wypadek z podchmielonym grzybiarzem.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s