Prasówka na poniedziałek (4)

Dziś połączę wpis prasówkowy z wpisem dziennikowym, ale spokojnie, spokojnie, zacznę przede wszystkim od linków. Najpierw będą to linki o poezji! Później o sztuce. A później o całej reszcie, czyli będzie meta.

Poezja

Po pierwsze, Widma. Istnienie tego dwujęzycznego magazynu jakoś uchodziło mojej uwadzę, a teraz nadrabiam z pasją. Byłem w sobotę w Massolicie na ciekawym spotkaniu o środowisku poetyckim w Krakowie. Polecam i pismo, i miejsce.

Paulina Małochleb na swoim blogu stwierdza, że poezja młodych kobiet jest lepsza niż poezja starych mężczyzn. Jako mężczyzna na kursie do starości mogę tylko przytaknąć.

A krążąc jeszcze w temacie nominacji do Silesiusa – warto przeczytać 3 wiersze Julii Niedziejko, 6 wierszy Agaty Jabłońskiej, i chociaż dwa Emanueli Czeladki. To poetki nominowane do nagrody za debiut.

W swoich osobistych lekturach krążyłem jednak wokół dwóch starych mężczyzn, których również polecam. Nadrabiałem Krynickiego (za którego wskazanie dziękuję Maciejowi), i razem z nim naturalnie Celana i o Celanie.

Młodzi, wolni, i niepokorni mogą spróbować swoich sił w konkursie jednego wiersza Polikultury. Tu regulamin, termin to 19 kwietnia. Nagrodą jest zaprezentowanie twórczości (czyli coś, co właściwie jest pracą dla polikultury za darmo), a temat brzmi głupio, czyli może się zgłoszę bez poczucia presji.

Sztuka

W Krakowie nadchodzi Krakers, będzie się działo dużo, wszystko ładnie wylistował też Szum tutaj.

W Bunkrze już w sobotę otwarły się aż trzy wystawy. Na parterze wystawa o wojnie bardzo przypominająca tę ubiegłoroczną, CHOCIAŻ w tekście kuratorskim nie ma słowa o wojnach, tylko o przepływie informacji. Pewnie napiszę o niej obszerniejszy tekst na dniach. Na górze młoda sztuka – czyli zbiór wszystkiego, trochę bałagan, trochę ćwiczenie na wyobraźnię – warto dać szansę. No, a w piwnicy bardzo ciekawy projekt Niewyczerpalność, który pracuje nad audio.

Byłem też na Nocnej Zmianie Mikołaja Małka, notka bardzo często jest przez Was czytana.

Cała reszta, czyli meta

Trochę chyba ogarnąłem, że traktowanie fanpage jako miejsca do wrzucania tylko linków do bloga nie ma sensu. Zależy mi na interakcji z wami. Większa interakcja jest, kiedy wrzucam po prostu treść. Na blogu mam nad treścią dużo większą kontrolę, dodatkowo wiem, że nikt mi jej nie skasuje, no i mogą ją wyszukiwać google i ludzie niefejowi. Więc, z bloga nie zrezygnuję, ale tych z was którym wygodniej jest tak zapraszam na mój profil albo moją stronę.

Dodatkowo do notek zacząłem dogrywać wersje audio. Dźwięk czasem udaje mi się zmasterować lepiej, czasem gorzej. Są na YouTube, ale są też na Spreakerze (i soundcloudzie) jeżeli ktoś woli słuchać jak Podcastu. Oczywiście, Podcast to forma zwyczajowo dłuższa niż te 5-10 minut, i myślę, moi drodzy, myślę, czy nie robić jednego nagrania notek zbierającego tydzień, albo zapraszać kogoś do rozmowy. Bo sam do siebie chyba tyle nie potrafię. Raz mi ktoś powiedział, że ładnie mówię!

Reklamy

„Wyspa Psów” („Isle of Dogs” Wes Anderson 2018) – recenzja filmu

„Wyspę psów” możecie sobie odpuścić. Chciałem się dobrze bawić na tym filmie – czekałem na niego, lubię Wesa Andersona, lubię animacje kukiełkowe, kocham psy. Wychodzi więc, że powinienem być zadowolony, a tu o. Niby wszystko jest na swoim miejscu, ale to na co narzekam skutecznie odebrało mi radość filmu.

Słowem wstępu: co to w ogóle za film? „Wyspa psów” zabiera nas do świata, w którym wszystkie psy z japońskiej metropolii zostały wywiezione na wyspę-śmietnisko. Bo były chore. Dwunastoletni chłopiec, Atari Kobayashi leci na wyspę po to, żeby znaleźć swojego psa.

(wpis dostępny na facebooku, a także w wersji audio na youtube)

Czytaj dalej „„Wyspa Psów” („Isle of Dogs” Wes Anderson 2018) – recenzja filmu”

Nocna Zmiana Mikołaja Małka – relacja z wernisażu

12 kwietnia 2018 roku odbył się wernisaż Nocna Zmiana Mikołaja Małka w Elementarzu. Wieczór był upalny, strych Elementarza duszny. Ale to dobrze.

Mikołaj Małek (ur. 1983, absolwent i doktor krakowskiej ASP) stworzył wystawę delikatną i niepokojącą. Źródłem są tu jego zeszyty – dwa zeszyty wypełnione grafikami, zeszyty które należy oglądać w białych rękawiczkach.

Z zeszytów wylewa się mrok. Półsenne obrazy, szkice, wyłaniające się z ciemności nierealne kształty. Instalacja jest ich naturalnym przedłużeniem. W tekście kuratorka Martyna Nowicka przywołuje figurę nocnego stróża, który omiata światłem latarki kąty nieczynnego muzeum. Widzi coś innego, niż widzą zwiedzający w dzień. Cień, rutyna, senność, ale i czujność – w tym innym trybie patrzenia tworzą się nowe znaczenia.

(wpis dostępny również na facebooku i w wersji audio na yt)

Czytaj dalej „Nocna Zmiana Mikołaja Małka – relacja z wernisażu”

„Brzdąc” („The Kid”), Charlie Chaplin 1921

Wymyśliłem sobie ostatnio, że podążając za wyborami Criteriona nadrobię historię kina. A przy okazji będę miał o czym pisać regularnie – kto mnie zna, ten wie, że jakbym nie potrafił rozmawiać o całej reszcie, tak o filmach potrafię i lubię.

Tylko że. Nie wiem jak długo pozostanę w latach dwudziestych, które mogą mało kogo obchodzić. A poza tym, będą się zdarzać takie filmy jak ten dziś, Brzdąc, czy tam The Kid, film Charliego Chaplina z 1921 roku.

(wpis dostępny również na Facebooku i w wersji audio na YouTube)

Czytaj dalej „„Brzdąc” („The Kid”), Charlie Chaplin 1921″

Furman Śmierci (1921)

Obejrzałem sobie Körkarlen, czyli Furmana Śmierci z 1921 roku. Film, który zainspirował Bergmana do robienia filmów. Pomyślałem: skoro jego, to może i mnie? Są przecież filmy ponadczasowe, prawda? Ten niestety brzydko się zestarzał. Ale może jednak warto?

To opowieść w tradycji dobrego umierania. „Panie Boże, spraw by moja dusza dojrzała, zanim przyjdzie jej żniwo.” To morał. To moralitet. Niestrawny strasznie! Te umęczone święte kobiety, ci grzesznicy tak źli, że już gorsi być by nie mogli! Z i e w.

(wpis dostępny również na Facebooku i w wersji audio na Youtube)

Czytaj dalej „Furman Śmierci (1921)”

Długi cień

Spojrzałem ostatnio w przeszłość. I nie mam tu na myśli tylko wierszy z liceum które odgrzebałem, ale historię dużo odleglejszą, historię mojej rodziny. Rodziny bardzo rozległej.

Na swój sposób wyjątkową postacią w tej historii jest mój pradziadek Ludwik. Ludwik Zając. Jest on wyjątkowy dla mnie bo: karmiony byłem skrawkami historii jego bohaterstwa. Ma na nagrobku wykute w końcu „bohater”. „Bohater walk o Polskę w I i II wojnie światowej, uczestnik bitwy pod Monte Cassino”. Weszło mi to w pamięć. Jestem też najstarszym synem jego najstarszego syna najstarszego syna. Jak bardzo anachroniczna byłaby ta tradycja, jest to też specjalna nić porozumienia. W końcu, najsilniejsza być może, miałem nosić po nim imię.

(wpis dostępny również na moim Facebooku i w wersji audio na YouTube)

Czytaj dalej „Długi cień”